niedziela, 28 czerwca 2015

Skrzyp polny w mojej kosmetyczce

Obiecałam Wam, że zdradzę jak wykorzystuję skrzyp polny w mojej codziennej pielęgnacji. Pomysł na wykorzystanie skrzypu pojawił się u mnie bardzo spontanicznie. Wszystko zaczęło się od tragicznego stanu mojej cery. Ale może zacznę od początku?

Świeże pędy skrzypu polnego zalałam wodą o temp. 90 st. C. i parzyłam pod przykryciem około 15 minut


sobota, 27 czerwca 2015

Skrzyp polny pod lupą

Ponad siedem lat temu, gdy moi rodzice kupili dom na wsi, przekonałam się na własnej skórze, ile trzeba mieć siły i cierpliwości by uprawiać ogród. Samo przygotowanie ziemi i walka z "chwastami" pochłania spore pokłady energii. Przez pierwszy rok nie mogliśmy się pozbyć perzu i innych "dziadostw", które niszczyły ważne dla nas rośliny.
Jednym z takich chwastów okazał się... skrzyp polny. Z czasem nauczyłam się, że nie wszystkie "niechciane" rośliny, są zupełnie nieprzydatne. Dziś w ogrodzie moich rodziców można spotkać łopian, pokrzywę, skrzyp polny, szparagi (!) i glistnika jaskółcze zielę.
Korzystając z chwili pobytu w domu, postanowiłam nazrywać trochę skrzypu i ususzyć go, by móc korzystać z jego właściwości zimą. 
W tej notce chciałabym się skupić na teorii dotyczącej skrzypu polnego. Moje wykorzystanie tego "zielska" przedstawię Wam w kolejnym wpisie na blogu.

pędy skrzypu polnego zebrane w moim ogrodzie