niedziela, 28 czerwca 2015

Skrzyp polny w mojej kosmetyczce

Obiecałam Wam, że zdradzę jak wykorzystuję skrzyp polny w mojej codziennej pielęgnacji. Pomysł na wykorzystanie skrzypu pojawił się u mnie bardzo spontanicznie. Wszystko zaczęło się od tragicznego stanu mojej cery. Ale może zacznę od początku?

Świeże pędy skrzypu polnego zalałam wodą o temp. 90 st. C. i parzyłam pod przykryciem około 15 minut



Wieczorem nakładałam napar na oczyszczoną
twarz za pomocą bawełnianego wacika.
Nigdy nie miałam wielkich problemów z cerą. Czasami przed miesiączką pojawiało się na mojej buzi parę niedoskonałości, ale problem trądziku był mi obcy. Później, gdy przeszłam na antykoncepcję hormonalną wypryski pojawiały się tylko przed miesiączką lub gdy nie zmyłam dokładnie makijażu, ewentualnie gdy mój tryb życia pozostawiał wiele do życzenia (alkohol, papierosy i kiepska dieta). Jednak nigdy nie mogłam narzekać na ropne bąble w większej ilości, których nie dałoby się zamaskować.
Zimą postanowiłam (z prywatnych powodów) odstawić pigułki i wszystko co zawiera hormony. Przez pierwszy miesiąc cieszyłam się z gładkiej skóry... a później rzeczywistość zaczęła wyglądać jak koszmar. Na czole, brodzie, szyi zaczęły pojawiać bolące, ropnie niedoskonałości, które nie tylko nie chciały się goić, ale także roznosiły się po całej buzi.
Odstawiłam wtedy bardzo lubianą przeze mnie serię z Ziaji- Liście Manuka i szukałam czegoś, co rozwiąże mój problem. Ratunek znalazłam w dwóch tanich kosmetykach (o nich będzie następna notka) i... w skrzypie polnym.
Jakiś czas temu wróciłam do picia skrzypu by wzmocnić swoje włosy. Przez stres związany z sesją stały sie bardzo słabe i łatwo wypadały. Oczywiście po skrzypie włosy są w o wiele lepszej kondycji. Płucząc włosy zauważyłam, że skóra przy linii włosów goi się znacznie lepiej niż ta, która nie miała kontaktu z płukanką. Dzięki temu wpadłam na pomysł, by naparem ze skrzypu polnego przemywać twarz i szyję.
Czy mój pomysł się sprawdził?

(Aby powiększyć zdjęcia- kliknij na nie;)

Zdjęcie zrobione przed rozpoczęciem skrzypowej
kuracji. Uwielbiam efekt "lwiej grzywy" na włosach,
jakie funduje
płukanka ze skrzypu!
Widoczne gołym okiem niedosko-

nałości na środku czoła.
Zdjęcie wykonane dzisiaj. Czoło prawie czyste
(wyjątkiem są większe wypryski, które potrze-
bują czasu aby się zagoić)





























Tak! Już po kilku użyciach zauważyłam poprawę. Napar polubił się z moim kremem i żelem do mycia twarzy. Żel oczyszczał, krem zasuszał a napar odkażał, rozjaśniał i przyspieszał proces gojenia się niedoskonałości. Poza
tym zauważyłam, że pory są jakby mniejsze a sama buzia nie przetłuszcza się już tak często jak dawniej. Myślę, że i Wy możecie dostrzec różnicę na zdjęciach, chociaż jest ona subtelna- nie lubię uwieczniać mojej twarzy, gdy nie jest w dobrej kondycji. To, co widać na zdjęciach "przed" jest i tak w miarę ujażmione, wcześniej działo sie tam istne piekło. 
Dlatego myślę, że włączenie naparu ze skrzypu polnego w formie toniku/ wodnego serum jest naprawdę dobrym pomysłem.

PS. Jeśli macie zamiar używać płukanki ze skrzypu polnego w celu wzmocnienia włosów, starajcie się używać suszu, zwłaszcza jeśli jesteście blondynkami. Świeży skrzyp może barwić jasne włosy, dodając im zielonej poświaty.

2 komentarze:

  1. Hej :) Muszę przyznać, że też niedawno odkryłam magiczne właściwości skrzypu polnego :) Brałam miesiąc skrzyp w tabletkach biosilica max, a głównie miałam problemy z łamiącymi się paznokciami i wypadającymi włosami.. Poczytałam trochę w necie i przekonałam sie do wypróbowania na sobie skrzypu.. Efekty przyszły bardzo szybko, bo juz po 2 tygodniach z miesięcznej całej kuracji :), Włoski przestały wypadac a paznokcie zdecydowanie się wzmocniły. Każda z nas powinna wiedzieć o działaniu skrzypu na naszą skórę, włosy i paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy tylko dla mnie brzmi to jak tandetna reklama pseudo preparatu pomagającego na wszystko?
    Na cholerę kupować TABLETKI, które mogą zaszkodzić, skoro w każdym sklepie zielarskim za grosze kupisz to co masz w tabletkach w czystej postaci? Relamowane przez Ciebie tabletki zawierają np. stearynian magnezu, który tworzy na ścianach jelit nieprzepuszczalną powłokę, która uniemożliwia przeniknięcie pozytywnym składnikom do organizmu- dlatego nie wierzę w cudowne właściwości reklamowanych przez Ciebie tabletek.
    W składzie widzę też monooleinian polioksyetylenosorbitolu, który może ułatwiać wchłanianie szkodliwych substancji rozpuszczalnych w tłuszczu. Sorry, ale ja zamiast się truć, wolę pić ziółka, których składu jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń