czwartek, 25 lutego 2016

Delia Cameleo BB Keratin Hair Mask do włosów zniszczonych - recencja

Bohaterka dzisiejszej recenzji

Nie mogę uwierzyć w to jak ten czas szybko leci! Jeszcze nie tak dawno spędzałam zimowy urlop z moim ukochanym w górach, był śnieg, mróz i groźba odpadnięcia tyłków z zimna, natomiast dzisiaj przywitało mnie o poranku iście wiosenne słoneczko i trele ptaszków (ach te uroki mieszkania na obrzeżach miasta i bliski kontakt z naturą!). Czy Wam również z biegiem lat czas pędzi jak oszalały? Coraz częściej łapię się na tym, że lepiej rozumiem moich rodziców, kiedy marudziłam jako brzdąc, że chcę już wakacje a oni odpowiadali mi - "jeszcze TYLKO dwa miesiące". Dla dziecka te dwa miesiące wydawały się niemalże wiecznością, jednak teraz... snuję już plany na majówkę!

Dzisiaj przybywam do Was z recenzją maski do włosów, która w pewien sposób pomogła mi doprowadzić włosy do ładu. Jak zapewne wiecie (lub nie) uparcie walczę z nimi od wakacji, kiedy nastąpiła moja włosowa tragedia i części z nich musiałam drastycznie się pozbyć. Nie ukrywam, że był dla mnie to cios prosto w serce, bowiem od dawna walczę o to, aby były piękne, zdrowe i mocne, jednak zawsze coś staje mi na przeszkodzie. Na szczęście przez te kilka długich miesięcy udało mi się wprowadzić pewne zmiany w pielęgnacji, które wyszły moim włosom na plus. Jedną z takich zmian jest ograniczenie (ale nie wykluczenie!) protein w codziennej pielęgnacji.


Podczas zakupów w Piotrze i Pawle bezwiednie skierowałam swoje małe stópki w stronę działu z kosmetykami. Wiem, że markety to nie drogerie, jednak wybór kosmetyków jest bardzo smutny. Coraz rzadziej można spotkać nasze rodzime marki- są wypierane przez zagraniczną konkurencję. Dlatego moją uwagę zwróciła maska Delii. Markę jak i samą serię kojarzę z kosmetycznej szafeczki mojej teściowej, a kosmetycznie mamy bardzo podobne gusta, zwłaszcza jeśli chodzi o pielęgnację włosów. Z tego powodu niespecjalnie myśląc o moim budżecie spakowałam do koszyka kilka produktów z tej serii (o innych opowiem następnym razem). Nie spodziewałam się cudów- zresztą nie mam wygórowanych oczekiwań, wiem że jeśli nie będę odpowiednio dbała o włosy żadna maska nie scali rozdwojonych końców.

Ale przejdźmy do rzeczy.

CO MÓWI NA TEMAT KOSMETYKU PRODUCENT?

MASKA KERATYNOWA- inteligentna pielęgnacja zniszczonych włosów. Rekonstrukcja zniszczonych części włosa. Odtwarzanie naturalnego składu jego powierzchni. Silnie regenerująca, nawilżająca i wygładzająca maska przeznaczona jest do pielęgnacji włosów uszkodzonych i osłabionych farbowaniem, rozjaśnianiem, trwałą lub innymi zabiegami fryzjerskimi. Zawarty w masce aktywny składnik Kerestore 2.0 trafia w warstwę korową włosa i odbudowuje najbardziej uszkodzone miejsca, a kondycjonujący Silsoft zapewnia idealną gładkość i połysk.
Maska Keratynowa Cameleo BB to:
- termoochrona
- łatwe rozczesywanie
- wygładzone włosy aż po same końce
- większa podatność na skręcanie i układanie
- wzrost sprężystości, elastyczności i miękkości

Jednym słowem mamy całą masę magicznych obietnic na wzór wielu innych producentów. Czy chociaż część z nich została spełniona?


Dodatkowe wieczko


OPAKOWANIE

Kosmetyk jest zamknięty w plastikowym pojemniku typu "słoik" o pojemności 200 ml. To dość wygodna opcja, bo mamy możliwość opróżnienia opakowania do ostatniej kropelki- nic się nie marnuje. Szata graficzna nie daje po oczach. To zwykłe czarno-białe opakowanie ze złotymi elementami. Nie rzuca się w oczy, więc można spokojnie postawić na wannie czy szafce z kosmetykami. Miłym zaskoczeniem dla mnie okazało się dodatkowe wieczko wykonane z przezroczystego plastiku.

Nie wiem jak wam, ale mi zawartość przypomina coś w rodzaju budyniu,
 ciasta i nawilżonej waty zamkniętej w słoiczku


KONSYSTENCJA

Maska ma teksturę podobną do wystudzonego budyniu. Nie jest "mokra", w dotyku przypomina znienawidzony przeze mnie w dzieciństwie kożuch na mleku. Dzięki temu nie spływa z włosów, więc nie tracimy bezsensownie kosmetyku.

DZIAŁANIE

Kosmetyk przyjemnie otula włosy niespływając z nich. Nałożona na pięć minut pod prysznicem spełnia swoje zadanie- włosy są milsze w dotyku, nie puszą się, łuski są domknięte a końcówki wygładzone. Ponadto są łatwiejsze do ułożenia, błyszczą się, lepiej zatrzymują w sobie wilgoć i powoli wracają do dawnego skrętu.

CENA

ok. 17 zł

Wybaczcie mi wręcz naganne rozjaśnienie tego zdjęcia
, ale wyszło ciemne i nie było widać perłowej i zwartej konsystencji kosmetyku


MOJA OPINIA

Używam tej maski od trzech tygodni, raz- czasami dwa razy w tygodniu. Nie wiem czy faktycznie chroni włosy przed zmianami temperatury, bo obecnie pogoda jest dość ładna, a ja nie korzystam z suszarki czy prostownicy. Odkąd używam Delii Cameleo BB Keratin Hair Mask zauważyłam, że włosy są gładsze w dotyku- nie tylko bezpośrednio po aplikacji, ale również dwa a nawet trzy dni później. Szczególnie moją uwagę zwrócił efekt scalonych końcówek. Niestety moje włosy, mimo starannej pielęgnacji, lubią się rozdwajać. Jednak obecnie ilość rozdwojonych końcówek jest mniejsza niż zwykle. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to efekt tymczasowy, ale cieszy mnie to, że są zabezpieczone w lepszy sposób przed uszkodzeniami mechanicznymi. Uważam, że ten kosmetyk spełnia swoją rolę. Używany z umiarem, według zaleceń producenta wpływa pozytywnie na stan włosów, pod warunkiem, że jest nakładany od ucha w dół, inaczej może przeciążyć włosy. Jedynym minusem jest dla mnie zapach, bardzo chemiczny podobny do masek z serii Gliss Kur Schwarzkopfa.
Czy ponownie kupię ten kosmetyk? Zapewne jeśli nie skuszę się na coś od naszych wschodnich sąsiadów, ta maska ponownie wyląduje w moim koszyku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz