wtorek, 3 maja 2016

Opuszczony kościół, któremu nigdy nie było dane być prawdziwym kościołem

Korzystając z uroków majówki postanowiliśmy wybrać się na Morasko. Punktem docelowym był opuszczony kościół. Nie wiem, czy to tęsknota za Szczecinem, czy po prostu chęć odkrywania Poznania, ale na nowo zaczęło ciągnąć mnie do opuszczonych miejsc. 


Odnalezienie kościółka nie było problemem. Budynek znajduje się w samym sercu dawnej wsi. Z zewnątrz na pierwszy rzut oka prezentuje się dość zwyczajnie. Dopiero, kiedy bliżej mu się przyjrzeć widać, że jest opuszczony: wybite okna, szyderczo uśmiechające się do mieszkańców spróchniałe deski wyglądające spomiędzy skruszonych cegieł, zakneblowane usta wejścia metalowymi kratami i wrastające w mury młode drzewka.