Wakacyjny torcik borówkowy

Powoli odnajduję własne miejsce. Sprawy doczesne idą po mojej myśli i wiele rzeczy, które planowałam właśnie się realizują. Mija mi właśnie drugi tydzień urlopu. To niezwykle przyjemna myśl, że ma się czas na zregenerowanie sił przed nowym rokiem szkolnym. Moja regeneracja polega przede wszystkim na szaleństwach w kuchni. Odkąd się przeprowadziliśmy wciąż nie mogę nacieszyć się  p r a w d z i w ą  kuchnią. Wspaniale jest posiadać na wyłączność takie królestwo. Co prawda najpierw musiałam stoczyć wojnę z piekarnikiem ale wygrałam tę bitwę za pomocą najzwyklejszego śrubokręta i teraz obiekt moich długomiesięcznych westchnień działa bez zarzutu.
Dlatego też dzisiaj przychodzę do Was ze wspaniałym i banalnym przepisem na niezwykły torcik borówkowy!
Musicie wybaczyć mi braki w zdjęciach. Nie sądziłam, że ciasto to wyjdzie na tyle smacznie, że będę chciała się nim pochwalić w blogosferze. Co prawda ostatnimi czasy moje wymysły wychodzą zdumiewająco dobrze, ale nie przywiązuję się do nich i szybko puszczam w zapomnienie. O dziwo torcik wciąż, mimo że zniknął wczoraj, chodzi mi po głowie.

Przepis nie zawiera jajek, produktów mlecznych i glutenu (jeśli pominiesz kakao). Zamieniając cukier/miód/syrop na ksylitol będzie idealny dla osób, które z różnych przyczyn rezygnują z cukru w swojej diecie.

CO POTRZEBUJESZ?
  • puszkę mleka kokosowego, schłodzonego w lodówce min. przez jeden dzień.
  • pół opakowania (250g) borówek
  • powidła śliwkowe (kilka łyżek)
  • cukier (dwie łyżeczki u mnie)
  • jednego banana
  • dwie łyżki zmielonych nasion lnu
  • 200 g kaszy jaglanej
  • tortownica o średnicy 25 cm
  • odrobina oleju na ręczniku papierowym do wysmarowania tortownicy
  • dwie solidne łyżki mąki kokosowej do zagęszczenia masy (lub zmielonych na pył wiórek kokosowych)
  • dwie łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • kakao i mięta do dekoracji
  • oraz... odrobina wolnego czasu

JAK SIĘ DO TEGO ZABRAĆ?
  1.  Kaszę jaglaną daj na sito, przelej gorącą wodą a następnie wypłucz pod bierzącą zimą.
  2. Daj do gotującej się wody i gotuj aż kasza wchłonie całą wodę. Jeśli trzeba, mieszaj.
  3. Do ugotowanej kaszy dodaj cukier (lub miód, lub inne dowolne słodzidło) oraz zmielone siemię lniane. Następnie dokładnie zblenduj wszystko na jednolitą masę.
  4. Do masy dodaj mąkę ziemniaczaną i mieszając zacznij dodawać mąkę kokosową aż masa stanie się gęsta (ale nie sucha!).
  5. Przenieś masę za pomocą łyżki (bardzo się lepi) do wysmarowanej olejem tortownicy. Za pomocą zwilżonych w zimnej wodzie dłoni rozprowadź równomiernie masę.
  6. Piecz całość przez około 30 minut w 150 stopniach na termoobiegu.
  7. Kiedy spód będzie złoty u góry wyjmij z piekarnika, posmaruj solidnie powidłami śliwkowymi na wierzchu i poukładaj plasterki banana.
  8. Krem przygotuj z mleka kokosowego. Oddziel stałą część a płynną zachowaj do np. koktajlu. Przełóż mleko kokosowe do miski i za pomocą miksera ubij. Możesz dodać odrobinę soli himalajskiej lub cukru do smaku. Ja pominęłam ten krok.
  9. Wyłóż krem na banany, rozprowadź wedle uznania. Ozdób ciasto borówkami, kakao i miętą. Następnie wsadź je do lodówki i wyjmij dopiero na chwilę przed podaniem. Minimalny czas jaki ciasto powinno spędzić w lodówce to 30 minut. Dzięki temu masa z kaszy dokładnie się zwiąże i ciasto nie będzie rozpadać się przy krojeniu
Z moich obserwacji wynika, że torcik wyśmienicie smakuje na balkonie wraz z solidnym kubkiem domowej roboty lemoniady. Zapewnie równie dobrze będzie smakował w ogrodzie i na pikniku.

Komentarze

Popularne posty